wtorek, 11 maja 2010

nie ma takich rozmów

przyszłaś..porozmawiamy?

-przyszłam..jak co tydzień

głowa mnie boli

-nic dziwnego,zdejmij te “koronę” ,przecież możesz

to nie ona,do tej już przywykłem

-jestem cicho,nic nie mówię

serce mnie boli

-może się zdecyduj?

cały jestem obolały

-to złaź z krzyża

nie mogę,ciągle ktoś przychodzi

-mam iść sobie?

nie-powiedz,dlaczego mnie szukasz jeśli we mnie nie wierzysz?

-?

dlaczego mnie prosisz jeśli mi nie ufasz? po co?

-przecież nic nie mówię

jak to nic?…krzyczysz,usta masz zamknięte.ale ciągle krzyczysz ..twoje myśli wrzeszczą..twoje serce wrzeszczy.twoje oczy wrzeszczą….kiedy przestaniesz? kiedy w końcu mi zaufasz? przecież wszystko mi powiedziałaś,i to kilka razy-wiem czego oczekujesz..Wiec ,dlaczego krzyczysz?…powierzyłaś mi tyle spraw,i wszystko tak na niby,tak częściowo.

-o czym mówisz?

o tobie…jeśli o coś prosisz-to zostaw to już mi,nie myśl o tym,uwolnij się ,idź do przodu z uniesioną twarzą…nie wracaj,nie rozpamiętuj,nie kombinuj,nie wyobrażaj sobie -co by było gdyby?-zaufaj ,że będzie tak jak ja zdecyduję-czyli najlepiej dla ciebie …a co ty robisz?-przychodzisz,nic nie mówisz i płaczesz w sobie,mało się nie utopisz…ciężko mi….chcesz żebym ci pomógł.ale nie dajesz szansy.Dlaczego zawsze stoisz w drzwiach?

-w jakich drzwiach? w trzeciej ławce siedzę.

Widzisz,tak blisko podchodzisz,a do stołu ze mną nie zasiadasz-zawsze masz wymówki.na co czekasz? aż cię na siłę przyprowadzę do siebie? Co ja jestem? małpa w zoo,żeby przyjść i popatrzeć?

-nie wiem czemu

wiesz..boisz się,boisz się mi zaufać,boisz się że nie będzie tak jak chcesz…mówisz ,”Niech będzie wola twoja”..ale myślisz że zrobię ci na złość,że zabiorę lizaka którego zaczęłaś już lizać na odległość przez papierek. Pewnie ,że zabiorę jeśli on nie jest dla ciebie,ale równie dobrze mogę go zmienić w tic-taca …mniej kalorii,zdrowszy,i zostanie świeży oddech.Przemyśl to…możesz do końca swoich ziemskich dni przyprawiać mnie o ból głowy…a możesz po prostu mi uwierzyć. Myślisz że tylko ty krzyczysz? każda niedziela jest jednym wielkim płaczem …myślisz, że mnie nie bolą wasze łzy? wasza mała wiara i ufność? myślisz że nie zadaje mi bólu ten “zasmarkany w sobie” kapłan którego dla was powołałem?

-pójdę już

za tydzień?

-przyjdę

Wiem,że przyjdziesz…ale ,czy usiądziesz obok mnie?

-Ty już to wiesz…ja wiem,że przyjdę,i postaram się “nie krzyczeć”

niedziela, 19 kwietnia 2009

wprowadzenie

zanim się połapię co i jak,pewnie trochę czasu minie-nie planuję mieć kilku blogów..ten jeden co mam,to i tak aż nadto..więc zamiast wpisu,link do niego..zapraszam..ale nie nalegam :P
http://blog.wiara.pl/ataner155